— Ze wzniesieniem?
— Tak.
— Wycofaliśmy się z niego — mówi Czeczel.
W tej chwili jakby to sobie wszyscy uświadomili. Że tamtą pozycję oddali.
Ktoś przy kotle mówi:
— I taki był koniec...
Michałek powiada:
— Pokrwawili się nasi, pokrwawili i co — musieliśmy iść precz!
— Michałek!
Rozmowa cichnie. Czy podchorąży będzie się o co czepiał? Michałek patrzy wilkiem. Ludzie odwracają oczy na stronę.