— Ile?

— Po dwa zaczepne; obronnych trzy na drużynę.

Znowu odpowiedź Banasia wypada twardziej, służbiściej. Porucznik zapytuje, ale teraz już tylko Andrzeja:

— A nie zapomniał pan czasem naostrzyć?

— Nie, panie poruczniku.

— Gdzie pan je nosi? — wtrąca się kapitan.

— W chlebaku.

— W chlebaku?

— Przepisowo, panie kapitanie: wedle francuskiego regulaminu...

— Aa, wedle francuskiego regulaminu...