— Słyszałeś? — pyta Gallen.
— Słyszałem.
— I to, co powiedział tamten Francuz, żołnierz francuski?
— Wszystko, wszystko.
— No i co ty na to?
— Jak to co? Nic.
Urywany, krótki śmiech Gallena. Kettler uśmiecha się także innym, znudzonym śmiechem.
— Posłuchaj mnie — mówi — nie, ty nawet zrozumieć nas nie możesz. Nasza polska walka nie jest wcale związana z tym, czy zdradza nas czy nie zdradza Leopold, król Belgów, czy z nami jest czy nie jest Francja, czy kto zawiera czy nie zawiera odrębnego pokoju z Niemcami. Nasza walka nie skończyła się z upadkiem Polski, nie skończy się ani teraz, ani nigdy. Będziemy ją toczyli na lądzie, morzu i powietrzu, pod lądem i pod ziemią, jawnie i skrycie: odnajdziecie nas wszędzie, gdzie kiedykolwiek jakikolwiek napotkacie opór. W dniu, gdy padniecie, gdy będziecie myśleli, żeście od dawna skończyli z nami, odnajdziecie ostrość naszego noża na waszym gardle...
— Renegat!
— Ty wiesz, że taka chwila będzie, będzie: i tego się boisz. Ja wiem, że taka chwila będzie: i mnie to trzyma. I wy wszyscy, Niemcy, wiecie, że tak będzie: i to nęka was po nocach i dniach, mimo wszelkich sukcesów, mimo wszelkich czołgów, mimo wszelkich Leopoldów, Hachów118, Quislingów119, Tisów120. I my wszyscy, Polacy, wiemy, że tak będzie, i to nas trzyma mimo wszystko, co było, co jest i co jeszcze będzie.