— Dlaczego? Błąd może się zawsze zdarzyć...
— Błąd może się zdarzyć, ale w wojsku taki błąd nie może wyjść na wierzch. Błąd podważyłby wtedy wiarę żołnierza w rozkazodawcę. I dlatego, gdy rozkaz okaże się niewykonalny, bo błędny z założenia, to wtedy należy przesunąć ów błąd z założenia na wykonanie... Ze sztabu na linię...
— A dalej z oficera na żołnierza?
— Choćby i tak. Zaufanie wojskowe nie może być podważone.
— Pan myśli, panie poruczniku, że ono jednak podważeniu na pewno nie ulegnie?
— Jeżeli się nie znajdą ludzie, którzy będą zaufanie to podważali.
Ostatnie słowa brzmią jak przestroga. I tak je przyjmuje Andrzej.
— A czy i bez takich uczynnych ludzi nie potrafi żołnierz sobie roztrząsnąć, co było zrobione lepiej, a co gorzej, co wyszło słabiej i w czym był błąd?
— Panie podchorąży, a raczej nie: panie literacie, umówmy się. Kto z nas zna się z zawodu na książkach, a kto na żołnierzach? Osiem lat przesiedziałem w wojsku, a nasze polskie wojsko umiało prowadzić swych ludzi.
— Tamtych, swoich ludzi.