\V tym momencie przez miejsce; gdzie pan stał, przechodziła granica przestrzeni sferycznej i zwyczajnej. Wskutek interferencji fal świetlnych oraz specyficznych warunków załamywania białe światło dzienne na styku dwu rodzajów przestrzeni rozszczepia się jak w pryzmacie. Skąd wzięło się światło, które pana oślepiło? Jak długo Biała Kula działa z dostatecznym natężeniem, przestrzeń sferyczna wokół niej jest oświetlona zarówno w dzień, jak i w nocy znikąd padającym światłem, ponieważ promienie świetlne okrążają ją po orbitach kołowych, a więc, schwytane za dnia, nie mogą się już wymknąć i krążą uwięzione. Idźmy dalej. Kula, w której wnętrzu się pan ujrzał, była oczywiście Białą Kulą. Przez cały czas przebywał pan jednak na zewnątrz niej, a złudzenie, że dostał się pan do środka, spowodowała perspektywa przestrzeni sferycznej, odmienna od perspektywy linearnej otaczającego nas świata. Zachowywał się pan podobnie — proszę wybaczyć to porównanie — jak pijak, który biega wokół okrągłego kiosku i lamentuje, że go zamknięto. Uwięzienie wewnątrz kuli było pozorne.

— To niemożliwe!

— Myli się pan. — Lao — Czu sięgnął po arkusz papieru i rysował mówiąc dalej:

— W przestrzeni zwyczajnej, patrząc na kulę, widzimy ją w taki sposób:

— Dzieje się tak, ponieważ światło biegnie po prostych, najkrótszych liniach od przedmiotu do oka. W przestrzeni sferycznej światło biegnie po liniach kolistych. Znalazłszy się pod Białą Kulą, widział ją pan w taki sposób:

— Jak widzicie, oko umieszczone w punkcie A dostrzega nie tylko przednią część kuli, tę, która jest naprzeciw niego, ale i tylną, w normalnych warunkach niewidoczną. A kiedy w normalnych warunkach widzimy całą powierzchnię kuli naraz? Tylko wtedy, kiedy znajdujemy się w jej wnętrzu! Dlatego to ujrzał się pan wewnątrz kuli. Człowiek widzi kulę w opisany sposób, gdy stoi w pobliżu wewnętrznej granicy przestrzeni sferycznej. Wchodząc w jej głąb, dostrzega, jak się kula przeinacza, najpierw rozpłaszcza, a potem uwypukla. Złudzenia te są wywołane przez właściwości perspektywy sferycznej. Gdy w zwykłej przestrzeni jakiś przedmiot oddala się od nas, widzimy go coraz mniejszym. Nikt jednak nie sądzi, że przedmiot maleje rzeczywiście, wiemy bowiem, że to pomniejszanie się jest spowodowane prawami perspektywy. Perspektywy linearnej, dodam. W przestrzeni otaczającej Białą Kulę, gdzie światło porusza się po liniach kołowych, panuje perspektywa sferyczna. Przedmiot (w danym wypadku kula), widziany z bliska, przedstawia się jako ciało wypukłe. Z większej odległości — jako płaszczyzna nieskończona. Z jeszcze większej — jako powierzchnia wklęsła. Bez trudu oczywiście mogę udowodnić wam, że tak być musi, konstruując w tym celu obrazy perspektywy sferycznej projekcją stereograficzną stożków tangensów świetlnych. Dość jest w tym celu znać średnice kół zataczanych przez promienie światła. Wolę jednak odwołać się w tej chwili do wyjaśnienia przez podobieństwo. Patrząc na szyny kolejowe widzimy, że zbiegają się na horyzoncie. Mimo to wiemy doskonale, że pozostają równoległe, a ich styk jest tylko złudzeniem perspektywy. Tak samo złudzeniem było wrażenie, że kula na przemian płaszczy się i uwypukla. Gdybyśmy od urodzenia przebywali w przestrzeni sferycznej, nie uważalibyśmy widzianych obrazów za rzeczywiste zmiany ukształtowania przedmiotów, lecz nauczylibyśmy się za ich pomocą bezpośrednio oceniać odległości, tak samo jak przebywając w zwykłej przestrzeni uczymy się z doświadczenia, że przedmioty pomniejszają się pozornie wtedy, kiedy się od nas oddalają.

— A dlaczego nie mogłem wydostać się stamtąd, jeżeli, jak pan mówi, znajdowałem się na zewnątrz Kuli? — spytał Oswaticz.

Fizyk uśmiechnął się nieznacznie.