— Gdybyś pan wyruszył spod Kuli z zamkniętymi oczami, to, być może, udałoby się panu wyjść poza granice przestrzeni sferycznej, ale pan kierował się tym, co mówił wzrok, a wzrok posłuszny był prawom rozchodzenia się światła po kołach. Chodził pan w taki sposób:
— A dlaczego ja nie dostałem się do środka tej przestrzeni — spytałem — chociaż dokładnie przeszukałem całe otoczenie?
— Dlatego, że podlegał pan podobnemu złudzeniu, co Oswaticz. Punkt, w którym znikł Oswaticz, oznaczę literą O. Proszę pokazać, w jakim kierunku pan go szukał.
— W tym i w tym — powiedziałem i do kropki, którą postawił fizyk, dorysowałem strzałki.
— Tak się panu zdawało — rzekł fizyk — ale to było złudzenie. W rzeczywistości poruszał się pan tak:
— Ależ dlaczego?
— Dlatego, że kierował się pan wzrokiem, a wzrok jest strugą światła. Jego promienie uginają się w pobliżu granicy przestrzeni sferycznej, tak jak biegną narysowane strzałki.