Przeniosłem oczy z rysunku na twarz fizyka.
— Czy pan wiedział to wszystko, kiedy pan tam przyszedł, profesorze?
— Nie. Wiedziałem tylko, że grawitacja wzrosła. Pamięta pan, że chodziliśmy nachyleni w bok, jakby padając?
— A tak! Rzeczy wiście! Nawet pytałem…
— Odchylaliśmy się, ponieważ do normalnej, skierowanej pionowo w dół ciężkości dołączyło się przyciąganie płynące od Białej Kuli. To nasunęło mi rozwiązanie.
— I to wystarczyło?
— Ostatecznie… jestem fizykiem — rzekł Lao — Czu.
— A jak pan odszukał Oswaticza?
— Żeby wejść do przestrzeni sferycznej, należało iść za innym przewodnikiem niż wzrok.
— Co to było? Nic nie przychodzi mi na myśl.