— Zdumiewające! — powiedziałem.
— Sprawa przyzwyczajenia. Nie jest to bardziej dziwne od tego, że łyżka, kiedy ją wstawić do szklanki z wodą, wydaje się załamana.
— A dlaczego związał się pan z Sołtykiem liną — spytałem — czy rura nie mogła pana wyprowadzić, tak jak wprowadziła?
— Mogła — rzekł fizyk obojętnie — ale bałem się, że stracę przytomność. Temperatura wciąż się podnosiła.
— A jak pan rozdarł skafander? I, profesorze — wybuchnąłem nagle — widziałem, jakeście weszli w wodę! O, to było… — zabrakło mi słów.
— Istotnie, była gorąca — rzekł Lao — Czu. — Tak więc omówiliśmy pewne zaobserwowane zjawiska. Pozwolę sobie posłużyć się przykładem profesora Arseniewa. Porównał on nas do mrówki, która znalazła się we wnętrzu maszyny do pisania. To, o czym mówiliśmy dotąd, było tylko ogólnikowym wyjaśnieniem działania samej maszyny, nic jednak nie mówiło nam o rzeczy daleko istotniejszej, to jest o tym, kto pisze na tej maszynie i jaki tekst. Byłbym rad, gdyby się na ten temat zechciał wypowiedzieć profesor Czandrasekar, gdyż to on uwieńczył dzieło…
— Które pan rozpoczął — zauważył matematyk.
— Którego dokonaliśmy razem — odezwał się Arseniew — ponieważ każdy spełnił swój obowiązek.
Czandrasekar zaczął przekładać leżące przed nim filmy i papiery, aż znalazł zdjęcie dwugarbnej krzywej, tej samej, którą zobaczyłem kilka godzin przedtem na ekranie Maraxa. Patrząc na nie, mówił:
— U podstawy Białej Kuli musi się znajdować przyspieszacz próżniowy, w którym atomy zostają rozpędzone prawie do szybkości światła. Zgodnie z prawem transmutacji Einsteina wytwarzają się olbrzymie masy i one właśnie są źródłem pola grawitacyjnego. Do tego potrzebne są ilości energii idące w miliardy kilowatów. Dopływa ona do Białej Kuli przez jedenaście rur, z których każda ma swój własny rytm prądów. Wspominam o tym, żeby podkreślić, że bez Maraxa nie dalibyśmy sobie rady z analizą drgań. Wiemy teraz, że jeden cykl działalności Białej Kuli trwa 296 godzin i składa się z dwu zasadniczych faz. W pierwszej, dodatniej, wytworzona grawitacja dodaje się do siły przyciągania planety. W drugiej fazie, ujemnej, grawitacja Kuli znosi ciążenie Wenery. Jak widzicie, każda faza składa się z szeregu mniejszych zębów… my przybyliśmy w czasie, kiedy natężenie pola było dodatnie, ale osłabło już znacznie, a tarapaty, w jakieśmy wpadli, spowodował ten oto malutki uskok krzywej…