— To nic. Coś pan przecież myślał. Proszę mówić.

— Myślałem, że to mogło być dno morza, które wysychało powoli, i rozpuszczone w wodzie sole wykrystalizowały dziwacznie…

— Krótko mówiąc, uważał go pan za formację geologiczną?

— Tak.

— Tak… — powtórzył z namysłem astronom. Znów zaczął chodzić po kabinie. Stałem z narzędziami w rękach.

— Naturalne powstanie takich kryształów nie jest możliwe.

— A więc to twór sztuczny?

— Sztuczny, ale nie zamierzony.

— Nie rozumiem.

— My także przez długi czas nie mogliśmy zrozumieć… Napotykając jakiekolwiek dzieło żywych stworzeń, staramy się zawsze odgadnąć jego przeznaczenie. Martwy Las, w czasie kiedy został zbudowany, nie był… martwy. Jest to ruina gigantycznego akumulatora energii promienistej, i to zapewne jednego z wielu.