— Chodzi ci o to, jak się zadaje maszynie pytania? To trzeba oczywiście umieć. W każdym razie nie jest to takie proste, jak pytanie — mnie… A co do tego, że krzywymi nie można rzekomo wszystkiego wyrazić, to się mylisz, mój chłopcze, bo czyż pismo nasze nie jest także rodzajem zapętlonej, przecinającej się, skomplikowanej linii krzywej? Tylko nie myślcie czasem, że komunikujemy się z Maraxem w taki sposób. Kto wie, czyby się to nie dało zrobić, ale spowodowałoby całą masę powikłań technicznych. Marax jest jak gdyby wielkim cudzoziemskim mędrcem, który potrafi bardzo dużo nam powiedzieć, ale umie mówić tylko po swojemu. Dlatego opłaca się już trochę fatygi, żeby nauczyć się jego języka, języka krzywych kreślonych przez szybko — zmienne prądy. Kto nie ma wprawy, może się dla przetłumaczenia jego odpowiedzi na zwykły język posłużyć specjalnym aparatem, tak zwanym elektroanalizatorem Madera — Pouriera, ale biegłemu operatorowi wystarczy rzucić okiem na ekran, a wie już wszystko.

Profesor nacisnął kilkanaście klawiszów, potem jeden i drugi guzik. Na ekranie wiły się splątane linie coraz wolniej, wreszcie znieruchomiały w postaci skośnej pętli.

— Spytałem Maraxa, w jakiej temperaturze najdogodniej jest łączyć azot z wodorem na amoniak oraz jakiego używać katalizatora. I oto co mi odpowiedział: w temperaturze 500 stopni, przy ciśnieniu 200 atmosfer, a katalizatorem są związki żelaza.

— Ja też to wiem — nie wytrzymał najmniejszy z chłopców.

Czandrasekar powściągnął uśmiech.

— I ja wiem, nie chwaląc się — rzekł — a spytałem, żeby wam pokazać, jak Marax pracuje…

Jednemu z chłopców rozszerzyły się nagle oczy. Popatrzył na profesora ze zdumieniem, zaskoczony jakąś myślą.

— Panie profesorze… pan mówił, że Marax pracuje tak jak mózg… to znaczy, że w mózgu jest tak samo? I całe myślenie, wszystko, to są tylko takie krzywe?

— A ty sądziłeś — rzekł profesor — że kiedy myśli się o kwiatach, to w mózgu powstają róże i fiołki, a gdy się patrzy na stado owiec, to w głowie skaczą maleńkie owieczki? Cóż cię tak zdziwiło? To, że sam przebieg procesu myślowego nie jest wcale podobny do jego treści? Przecież to zupełnie oczywiste. Czy wiesz, co byś zobaczył zajrzawszy do pracującego mózgu przez okienko wykrojone w czaszce?

— Komórki…