— Jesteś pewny swego?...

— Mam pewne kombinacje...

— Mogą zawieść...

— Mogą. Ale... nie zawiodą. Przynajmniej mam nadzieję.

— Więc telegrafujesz... I co więcej?...

— Wyjeżdżam do Berlina. Pojedziesz ze mną.

— Jak najchętniej.

— A zatem przygotuj się... Jedziemy choćby zaraz... Zatelegrafuję na dworcu.

W pół godziny potem byliśmy na dworcu warszawsko-wiedeńskiej24 kolei. Sherlock oddał depeszę. Wyznaję, że byłem mocno zaintrygowany. Mój przyjaciel dostrzegł to i uśmiechając się, rzekł, kiedyśmy już siedzieli w wagonie:

— Aby nieco zaspokoić twoją ciekawość, powiem ci, żem telegrafował do Paryża, do hotelu „Regina”.