— Tak. Bo jego nie ma.
— To opowiem ci różne rzeczy.
— No to opowiadaj.
— Nie wiem od czego zacząć.
— Od czego bądź.
— Byłem w Teheranie. I chodziłem do burdeli. Tam pracowały dziesięcioletnie dziewczynki.
— Jak to robiły?
— Całkiem dobrze. Wiesz, że nie miało się wcale wrażenia, że są uczone. A były uczone, lecz robiły to z natchnieniem.
— Co znaczy „z natchnieniem”?
— Że robiły to całkiem naturalnie, po łaźni, po prostu gdy leżałeś, właziły na ciebie i robiły różne rzeczy. I żebyś widziała minę takiej smarkuli.