— Mało nas to zresztą obchodzi. Co znajdowało się w liście? Do kogo był adresowany?

— Do wielebnego Jakuba Szablistego, proboszcza w Saint-Sernin.

— Rozumiem! To jakiś przyjaciel Cyrana.

— Jego brat mleczny, jaśnie panie. List zawierał długie zapewnienia przyjaźni i kończył się kilkoma zleceniami, dotyczącymi pisma hrabiego-ojca.

— Mów dokładnie.

— Według zaleceń Cyrana proboszcz powinien był okazać jego sekretarzowi zupełne zaufanie, wydobyć z ukrycia powierzony sobie depozyt i udać się zaraz z Castillanem do Colignac, gdzie spotkać się miał z nim Bergerac.

— Ileż ostrożności... A czy w liście — dodał po chwili wahania — nie było jakich napomknień o treści pisma mego ojca?

— Nie, jaśnie panie.

— Dobre i to — rzekł do siebie hrabia — że Cyrano zachowuje tajemnicę przy sobie.

— Jaśnie panie — kończył Rinaldo — dalszy ciąg sprawy jest już zupełnie prosty. Ben Joel, na którym w zupełności można polegać, znajduje się w tej chwili na drodze do Saint-Sernin. Proboszczowi przedstawi się on pod imieniem Castillana. Wobec listu Bergeraca ksiądz nie będzie mógł mieć żadnych podejrzeń, a gdy tylko Ben Joel ujrzy choćby różek koperty zamykającej w sobie drogocenny papier, w bardzo krótkim czasie potrafi wejść w jej posiadanie. O tym na chwilę nawet wątpić nie można. Tu kończy się moje sprawozdanie. Czy jaśnie pan ze mnie zadowolony?