— Jesteś dobrym sługą, Rinaldo. W dniu, w którym dzieło nasze doprowadzimy ostatecznie do końca, grunta dotykające do mego zamku w Gardannes, które twój ojciec dzierżawi, przejdą na zupełną twoją własność.

— O, jaśnie pan po królewsku wynagradza! — wykrzyknął sługus, któremu oczy zaiskrzyły się płomieniem zaspokojonej chciwości.

— Teraz idź i staraj się dowiedzieć, co porabia Cyrano, który już się podobno wylizuje ze swej rany...

— Za dwie godziny będzie miał jaśnie pan wiadomość.

Gdy Rinaldo udał się na zwiady, hrabia de Lembrat przywołał służącego i kazał się ubierać; następnie polecił, aby zaprzężono do karety, miał bowiem zamiar udać się w odwiedziny do margrabiego.

Zaledwie jednak zdążył zasiąść do śniadania, Rinaldo zjawił się niespodziewanie z powrotem.

Upłynęło niecałe pół godziny od jego wyjścia.

Twarz łotra objawiała wielkie pomieszanie.

Roland odgadł, że przybywa on ze złą wieścią.

— Ach, jaśnie panie! — wykrzyknął sługus w progu jeszcze. — Gdyby jaśnie pan wiedział, co się stało...