Odczytał je bez trudności, zbladł cokolwiek i szepnął:
— Jeśli to prawda, jestem zgubiony.
— Co panu? — zapytał Johann.
— Nic... nic mi nie jest — rzekł więzień, odczytując raz jeszcze pismo Cyganki.
W piśmie tym znajdowały się rzeczy przerażające.
Zilla uprzedzała Manuela, aby się miał na ostrożności. Donosiła mu o skradzionej przez hrabiego truciźnie i błagała, aby nie dotykał jedzenia, które tego rana przyniesie mu służący Rolanda.
Otóż właśnie jedzenia tego Manuel już skosztował.
— Jestem zgubiony! — powtórzył.
Jednak nie uczuwał jeszcze żadnych cierpień, trucizna zaś, o której mu donoszono, działała piorunująco.
Wzrok jego padł wówczas na koszyk, w którym spoczywały jeszcze nietknięte dwie butelki wina.