— Niczym więcej — poświadczył skromnie Manuel.
— I nie masz żadnej co do tego wątpliwości?
— To jest... zdaje mi się... — jąkał młodzieniec, dziwnie wzruszony i zmieszany tonem, jakim to pytanie było zadane.
Cyrano przysunął się doń z krzesłem.
— Opowiedz mi swoją przeszłość — rzekł głosem budzącym zaufanie. — Mówiłem ci już, jak się zdaje, że masz do czynienia z przyjacielem.
Manuel uśmiechnął się.
— Ach, Boże! — zaczął w sposób prawie żartobliwy — cóż może być ciekawego w moim życiu? Podobne ono do życia każdego z braci moich! Nieustanne włóczenie się z miejsca na miejsce; na przemian: nędza i dostatek; noclegi pod gołym niebem; dnie pochmurne, dnie słoneczne; suchy chleb przez cały miesiąc, obfite uczty przez tydzień, a na uwieńczenie wszystkiego: zupełna obojętność na los, która podwaja wartość szczęścia i pozwala przyjmować wesoło niedolę.
— To są ogólniki. Idźmy dalej.
— Cóż może być dalej!
— O przeszłości swej nicże nie wiesz22?