Ben Joel, powróciwszy wieczorem do domu znalazł ją w tej samej pozycji, w jakiej zostawił, wychodząc.

— Śpisz, Zillo? — zapytał.

Nie podnosząc na chwilę bladego czoła, odrzekła:

— Nie.

— Nic nie jadłaś od rana. Chodź na wieczerzę.

— Dziękuję.

— Nie głodnaś?

— Nie.

— Jak chcesz.

Ben Joel zabrał się do jedzenia. Po pewnym czasie zapytał: