— Słuchaj no, Zilla, co tobie?
— Nic.
— Nieprawda! Coś ci dolega. Czy to nieobecność Manuela pozbawiła cię apetytu? Więc ty go naprawdę kochasz, skryta dziewczyno?
— Co ci do tego?
— Nie wiadomo. Wiesz, że ja tylko twoje szczęście mam na celu.
Wstała i sztywna, wyprostowana, postąpiła ku bratu.
— Czemuś pozwolił mu odejść? — spytała głucho, obrzucając go błyskawicami czarnych oczu.
— Alboż nie jest wolny?
— Dlaczegóż podsunął mu tę myśl ambitną?
— Dziecinną jesteś! Ja mu nic nie mówiłem.