Amelka poszła za jej przykładem, bohatersko oznajmiając:

— Ja będę pracowała nad dziurkami od guzików i nad starannym wysławianiem się.

— Bardzo dobrze. Kiedy tak, jestem zupełnie zadowolona z próby i sądzę, że nie musimy jej powtarzać. Tylko nie wpadnijcie w drugą ostateczność i nie pracujcie jak niewolnice. Wyznaczcie sobie godziny na zabawę, żeby każdy dzień był pożyteczny i przyjemny, a dobrym spożytkowaniem czasu udowodnijcie, że cenicie jego wartość. W ten sposób młode lata upłyną wam rozkosznie, starość nie będzie wzbudzać żalu, a wasze życie przedstawi piękny obraz pomyślności mimo ubóstwa.

— Zapamiętamy t,o mamo! — rzekły, i tak istotnie uczyniły.

Rozdział XII. Obóz Artura

Eliza utrzymywała pocztę, bo najwięcej siedząc w domu, mogła ją regularnie obsługiwać. Z wielką przyjemnością co dzień otwierała biuro, by rozdawać przesyłki. Pewnego dnia w czerwcu przyszła stamtąd z pełnymi rękami i chodziła po mieszkaniu, rozdając listy i paczki.

— Oto bukiet dla mamy, Artur nigdy o nim nie zapomina — rzekła, kładąc kwiaty do wazonu, który codziennie w „kąciku mamy” bywał napełniany przez kochającego chłopca.

— Dla panny Małgorzaty March list i rękawiczka — mówiła dalej, wręczając te przedmioty siostrze, która obok matki stebnowała mankiety do koszuli.

— Ależ ja zostawiłam całą parę, a tu jest tylko jedna — rzekła Małgosia, spoglądając na szarą bawełnianą rękawiczkę. — Czy nie upuściłaś drugiej w ogrodzie?

— Nie, jestem pewna, że na poczcie była tylko jedna.