— Chciałam się pozbyć dwóch, ale muszę zaczekać jeszcze tydzień.
— Czego się śmiejesz? Spłatałaś jakiegoś figla, Ludwisiu! — rzekł zaciekawiony.
— To prędzej ty, mój panie. Cóżeś tam robił w sali bilardowej?
— Przepraszam panią, to nie sala bilardowa, tylko gimnazjum, i brałem lekcję fechtunku90.
— Cieszy mnie to.
— Dlaczego?
— Bo mnie nauczysz tej sztuki, a potem będziemy mogli grywać Hamleta. Ty będziesz Laertesem i pięknie przedstawimy scenę z bronią.
Artur wybuchnął tak serdecznym i młodym śmiechem, że kilku przechodniów uśmiechnęło się mimo woli.
— Nauczę cię tak czy owak, czy będziemy grać Hamleta czy nie, bo to bardzo zabawne i znakomicie wzmacnia siły. Ale nie sądzę, żebyś tylko z tego powodu powiedziała w tak stanowczy sposób: „Cieszy mnie to”. Przyznaj, nie miałaś innego?
— Ucieszyłam się, że nie byłeś na bilardzie, bo spodziewałam się, że nie chodzisz w takie miejsca. Czy chodzisz?