— Opowiedz mi to ze szczegółami, Ludko. Niezupełnie jestem zadowolona, lecz nie mogę cię ganić, widząc, jak chętnie poświęciłaś próżność dla przywiązania. Ale to było niepotrzebne, moja droga, i boję się, że kiedyś pożałujesz — rzekła pani March.
— Nigdy! — stanowczo odparła Ludka, doznając wielkiej ulgi, że jej postępek nie został całkiem potępiony.
— Co cię do tego skłoniło? — spytała Amelka, której równie prędko przyszłoby na myśl uciąć sobie głowę, jak piękne włosy.
— Opanowała mnie chęć przysłużenia się czymś ojcu — odpowiedziała Ludwisia, gdy się zebrały przy stole, bo zdrowe i młode osoby mogą jeść nawet w zmartwieniu. — Nie cierpię pożyczać, podobnie jak mama, i wiem, że ciotka March gderałaby: ona zawsze gdera, gdy ją prosić chociażby o parę groszy. Małgosia oddała kwartalną pensję na opłatę komornego, a ja za moją kupiłam tylko kilka sukien, więc czułam się winna i postanowiłam zdobyć pieniądze, choćby mi przyszło sprzedać nos.
— Niepotrzebnie poczuwałaś się do winy, moje dziecko. Nie miałaś zimowego ubrania i kupiłaś jak najskromniejsze, za ciężko zapracowane pieniądze — rzekła pani March z takim spojrzeniem, że Ludce rozpływało się serce.
— Nie miałam tego od razu na myśli, ale idąc, zastanawiałam się, co by zrobić, i pomyślałam, żeby wpaść do któregoś z bogatych sklepów i sobie poradzić. W oknie u fryzjera zobaczyłam warkocze z przypiętą ceną. Jeden z nich czarny, dłuższy od mego, ale nie tak gruby, miał napis: „czterdzieści dolarów”. Nagle przyszło mi do głowy, że mam rzecz, za którą mogę wziąć pieniądze, i bez namysłu weszłam, by zapytać, czy kupiono by włosy i ile dano by za moje.
— Nie rozumiem, jak się na to zdobyłaś — rzekła Eliza z przestrachem.
— To był jakiś mały człowieczek, który wyglądał, jakby całe życie tylko smarował sobie włosy olejkiem. Zdziwił się z początku, bo widać nieprzyzwyczajony, żeby panny wchodziły do jego sklepu z zapytaniem, czy kupi ich włosy. Powiedział, że nie podobają mu się moje, gdyż nie są w modnym kolorze, i że niewiele płaci za towar z pierwszych rąk, bo dopiero wyrób stanowi cenę, i tym podobne rzeczy. Już zmrok zapadał i bałam się, że wszystko przepadnie, jeżeli zaraz tego nie zrobię. Przy tym wiecie, że jak sobie coś ułożę, to muszę dokonać, więc poprosiłam, żeby wziął włosy, objaśniając, dlaczego mi tak pilno. Wiem, że to było niemądre, ale wpłynęłam na niego, bo się jakoś rozgorączkowałam i opowiedziałam całą historię bez ładu, jak to jest moim zwyczajem. Jego żona, która także słuchała, rzekła z taką dobrocią: „Weź je, Tomaszu, i przysłuż się tej panience. Ja bym to samo zrobiła dla naszego Jasia, gdyby mój warkocz miał jaką wartość”.
— Któż to był ten Jaś? — spytała Amelka, lubiąca wiedzieć wszystko ze szczegółami.
— Mówiła, że to jej syn, który poszedł do wojska. Prawda, jak to łączy z sobą obcych ludzi? Cały czas, gdy mąż obcinał włosy, zabawiała mnie uprzejmie rozmową.