— I uważasz, żem nie tak ładny jak twój dziadek?

— Niezupełnie.

— I że mam strasznie silną wolę?

— Powiedziałam tylko, że mi się tak zdaje.

— Jednak podobam ci się?

— Tak, panie.

Ta odpowiedź ujęła starego gentlemana. Roześmiał się, uścisnął jej ręce, wziął pod brodę, obrócił ku sobie jej twarz, przyjrzał się uważnie, puścił ją, skinął głową i rzekł:

— Odziedziczyłaś rozum dziadka, ale nie masz jego ujmującej powierzchowności. Był pięknym mężczyzną, moja droga, ale co ważniejsze, był zacny i uczciwy. Szczyciłem się jego przyjaźnią.

— Dziękuję panu. — Te słowa podobały się Ludce, więc odzyskała zupełną swobodę.

— Co pani robiłaś z moim chłopcem? — zapytał nagle.