— Dlaczego, chéri55? — zapytała miss Bella.
— Nie dosyć dorosły na to.
— Co przez to rozumiesz, moje dziecko? Ile ma lat? Chciałabym wiedzieć — wykrzyknęła miss Klara.
— Zdaje mi się, że prawie siedemnaście — odpowiedziała Małgosia, licząc ściegi, żeby ukryć rozbawienie w oczach.
— Ty chytra istoto! Mówmy o tym, który jest zupełnie dorosły! — zawołała miss Bella ze śmiechem.
— Taki nie istnieje. Artur jest młodym chłopczykiem — odrzekła, śmiejąc się także, bo siostry rzuciły na siebie jakieś dziwne spojrzenie, usłyszawszy opis jej domniemanego wielbiciela.
— A więc jest prawie w jednym wieku z tobą.
— Nie ze mną, ale z moją siostrą Ludką. Ja skończę siedemnaście lat w sierpniu — odpowiedziała, potrząsając główką.
— Bardzo się grzecznie zachował, przysyłając ci kwiaty, prawda? — odezwała się Anusia, strojąca poważne miny z lada powodu.
— Często robi nam takie podarki, bo niezmiernie lubimy kwiaty, a mają ich tam mnóstwo. Moja matka przyjaźni się z panem Laurence’em, więc to jest zupełnie naturalne, że my dzieci bawimy się z sobą.