— Wiem, że będziemy przyjaciółkami. O, Roy opowiadał mi wszystko o pani. Jestem jedyną w rodzinie, której ten biedny chłopiec coś opowiada. Na mamie i Alinie nikt nie mógłby polegać. Jak wspaniale musicie tutaj spędzać czas. Czy pozwolicie mi przychodzić tutaj i brać udział w waszym życiu?

— Niech pani przychodzi, jak często będzie pani chciała — odpowiedziała Ania serdecznie, szczęśliwa, że jedną z sióstr Roya można było lubić. Nigdy by nie polubiła Aliny, to było pewne, a Alina nigdy by jej nie polubiła, chociaż panią Gardner można było sobie zjednać.

Ostatecznie jednak Ania wydała westchnienie ulgi, gdy ciężka próba minęła.

— Co za tragiczne wydarzenie! — zawołała Priscilla drwiąco, podnosząc poduszkę. — Placek ma teraz prawdziwy zakalec! A poduszeczka jest także do niczego. Niech mi nikt nie mówi, że piątek nie jest dniem feralnym!

— Ludzie, którzy się zamawiają na sobotę, nie powinni przychodzić w piątek — oświadczyła Jakubina.

— Domyślam się, że to była omyłka Roya — rzekła Fila. — Ten chłopiec rzeczywiście nie ponosi odpowiedzialności za to, co mówi, kiedy rozmawia z Anią. Gdzie Ania?

Ania weszła na górę. Czuła się bliska płaczu, ale zmuszała się do śmiechu. Morusek i Józek byli zbyt okropni, a Dorota była tak miła!

Rozdział XXXVII. Koniec studiów

— Chciałabym nie żyć albo żeby już był jutrzejszy wieczór — westchnęła Fila.

— Gdy będziesz żyła dość długo, oba życzenia się spełnią — odpowiedziała Ania spokojnie.