— Tobie łatwo być wesołą. W filozofii czujesz się jak w domu. Ale ja nie, a na myśl o okropnym ćwiczeniu jutrzejszym ogrania mnie drżenie. Co powie Jaś, jeżeli się zetnę50?
— Nie zetniesz się. Jak sobie dzisiaj poradziłaś z greką?
— Nie wiem. Może napisałam dobre ćwiczenie, a może dostatecznie złe, aby się Homer przewrócił w grobie. Uczyłam się i zakuwałam, aż już zupełnie straciłam głowę. Jak szczęśliwa będzie mała Fila, gdy już będzie po tej całej egzaminacji.
— Egzaminacji? Nigdy nie słyszałam o takim słowie!
— To co? Czy mnie nie wolno tworzyć nowych słów jak każdemu innemu? — zapytała Fila.
— Słów się nie tworzy, powstają one same — odpowiedziała Ania.
— Nic nie szkodzi. Dziewczęta, czy możecie to zrozumieć, że nasze życie redmondzkie jest prawie skończone?
— Ja nie — rzekła Ania zakłopotana. — Mam wrażenie, że to było zaledwie wczoraj, gdy tak samotnie stałam z Priscillą w tłumie „nowicjuszów”. A oto jesteśmy na ostatnim roku, przed egzaminami końcowymi.
— Potężne, mądre i czcigodne! — zakończyła Fila. — Czy sądzisz, że rzeczywiście jesteśmy trochę mądrzejsze niż wtedy, gdy przyjechałyśmy do Redmondu?
— Nie postępujecie tak, jakbyście były mądre — rzekła ciotka Jakubina surowo.