Potem udał się Tadzio w samotne miejsce za stosem drzewa, aby się zastanowić nad złymi drogami życia.

Zielone Wzgórze spowite było w mrok i ciszę, gdy Ania powróciła do domu. Natychmiast położyła się do łóżka, gdyż była bardzo zmęczona i senna. Zaledwie przyłożyła głowę do poduszek, zapadła zaraz w półsen. Ale w tej chwili drzwi uchyliły się, a lękliwy głos szepnął:

— Aniu...

Ania usiadła zaspana.

— Tadziu, to ty? Co się stało?

Biało ubrana postać przebiegła przez pokój i przypadła do jej łóżka.

— Aniu — załkał Tadzio, otaczając jej szyję ramionami. — Tak się cieszę, że wróciłaś do domu! Nie mogłem zasnąć, aż tego komuś nie powiem.

— Co powiesz?

— Jak źle się czuję!

— Dlaczego się czujesz źle, kochanie?