— Nie, kochanie, nikomu o tym nie wspomnę. Żałujesz, że byłeś niegrzeczny, prawda?

— O, tak!

— I nigdy już nie będziesz taki niedobry?

— Nie, ale... — dodał Tadzio ostrożnie — mogę być znowu zły w inny sposób.

— Nigdy już nie będziesz mówił brzydkich słów ani uciekał w niedzielę z kościoła, ani kłamał dla zatajenia swoich występków, prawda?

— Nie, to się nie opłaci — rzekł Tadzio.

— No, dobrze, Tadziu, powiedz teraz Panu Bogu, że żałujesz, i proś Go o przebaczenie.

— Czy ty mi wybaczyłaś, Aniu?

— Tak, kochanie.

— W takim razie... — rzekł Tadzio radośnie — wszystko mi jedno, czy Pan Bóg mi przebaczy, czy nie!