Skoro daremnie dolne poprzębiegał gmachy,
Po wschodzie wbiegł na piętro pod samemi dachy;
Ale na górnem, jako i na piętrze nizkiem,
I czas i pracą tracąc, nie potkał się z ni zkiem.
10
Muru namniej nie widzi ani gołej ściany:
Wszytek pałac beł w drogie obicie ubrany.
Widzi łoża, usłane złotemi kołdrami,
I pawimenty688 wszytkie, kryte kobiercami.
Z dołu na górę idzie i często się wraca