I uwiązawszy konia u drzewa wodzami,
Szedł do skrytej jaskiniej cichemi krokami
I wszedł w nię, ostre ciernie na bok uprzątając,
I coby go wprowadził do niej, nie czekając.
90
Przez wiele stopni do niej po wschodzie schodzono
Tam, kędy beło ludzie żywo pogrzebiono.
Twardemi, stalonemi jama niewidziana
Dłuty w skale sklepisto była wykowana;
Słońce się jej po części przecię dostawało,