Acz go, gdzie w nię wchodzono, było barzo mało;

Ale go zasię dosyć przez okno wchodziło,

Które w dziurze nieznacznej z prawej strony było.

91

Na nizkiej, małej ławce, na śrzodku jaskinie,

Przed ogniem, który gorzał na wielkiem kominie,

Panna dziwnej gładkości żałosna siedziała,

W piętnastu lat albo ich mało co mijała;

A tak nadobnej twarzy i tak pięknej była,

Że z onego dzikiego miejsca raj czyniła,