Wszytka się czeladź zbójcę zmieściła onego.

Z taką chyżością, z jaką pospolicie trzcina

Od lekkiego ciśniona leci Arabina,

Stół leciał z Orlandowej ręki wyciśniony

Tam, gdzie beł rozbójników poczet zgromadzony.

38

Temu piersi, temu łeb, temu tłucze nogi,

Temu ręce, wszyscy w zad kwapią się za progi.

Próżno; bo jedni chramią, drudzy umierają,

Inszy, mniej obrażeni, uciec zamyślają.