Wetknął ich na gałęzie obcięte pod brody.
42
Stara baba, co jednoż z zbójcami trzymała,
Jako skoro tych wszytkich bez dusze ujźrzała,
Płacząc i roztargane włosy wyrywając,
Pierzchnęła w gęste chrósty, w długą uciekając730,
I po wątpliwych ścieszkach, po lesie głębokiem
Bieżąc wielkiem i z strachem zawieszonem krokiem,
I tam i sam tak długo lękliwa błądziła,
Aż rycerza jednego nad rzeką trafiła.