Ci, co żywi zostali, uciekać poczęli,

Wszyscy na zad pierzchliwych popuszczając koni;

Jakoby mu co wzięli, Mandrykard ich goni

I nie może wycierpieć, aby kto przez dzięki831

Miał zdrowie całe unieść z jego śmiałej ręki.

48

Jako więc pospolicie w polu suche tycze832,

Z któremi młode żenią oracze macice,

Bronią się i wstręt czynią lub wiatrom szalonem

Lub od niechętnej ręki ogniom podłożonem,