I w łańcuchu z tryumfem za sobą go wiedzie,
61
Szyszakiem go i tarczą nadto obciążając,
Wszędzie, gdzie się obrócił, ludzie napełniając
Radością niesłychaną z tego, że widzieli,
Że tam bezpieczne przeście już podróżni mieli.
Tak długo, kończąc drogę swą, Astolf pojeżdżał,
Aż obaczył, że grobów egipskich dojeżdżał
I wysokich piramid; potem zawołany
Przeciwko ujźrzał Kair, pyszno zbudowany.