A gdzie i w którą stronę, sama nie wiedziała;
I półtora dnia całe, noc jednę błądziła,
Aż do jednego lasu pięknego trafiła,
W którem wiatrek powiewał, a dwie rzeczki małe
Szły śrzodkiem, odżywiając trawy zagorzałe;
A woda rozerwana po drobnem kamieniu
Wypychała wdzięczny dźwięk, co się krył w strumieniu.
36
Przyjechawszy tam na to miejsce, rozumiała,
Że już niebezpieczeństwa żadnego nie miała