Brodę miał aż do pasa, sam beł na wejźrzeniu

Nabożny, w zakonniczem i podłem odzieniu.

13

Laty, a jeszcze barziej posty wycieńczony,

Na leniwem osiełku jechał pochylony.

Zdało się, że tych świeckich, doczesnych, odmiennych

Zaniechawszy, myśl w rzeczach utopił zbawiennych.

Ten, kiedy go na onej nadjachała drodze

Panna z anielską twarzą i widział, że srodze

Pobladła i że z troski i z trudu zemdlała,