Przejechawszy, stanęła nad wesołą strugą,
34
Co pośrzodkiem zielonej łąki szła cieniami
I wysokiemi zewsząd okryta drzewami,
Upragnione pielgrzymy często napawając
I na wczasy po przykrem trudzie namawiając;
Pagórek ją uprawny od gorących bronił
Południowych promieni i sobą zasłonił.
Tam skoro bystrem okiem z trafunku pojźrzała
Bradamanta, rycerza jakiegoś ujźrzała,