»Bo, abym jej wzad dostał, straciłem nadzieję.

44

»I tak teraz, niestetyż, tylko się dziwuję,

»Tylko niedostępnego zamku tu pilnuję;

»Radzić sobie nie mogę, tak, jako lisica,

»Kiedy słysząc, że głodna na gniaździe orlica

»Łupi miłego syna, kręci się strapiona

»I na pomoc nie może iść, z piór obnażona;

»Tak nikomu przystępu nie da przykra skała,

»Krom ptaków, które w skrzydła natura ubrała.