Skoro wjechał na skałę przykrą i wysoką,
Nalazł jaskinią, łokci trzydzieści głęboką,
Od oskard187 wykowaną i twardego młota;
Sama szła w głąb, a miała jedne wielkie wrota;
71
Wielkie, szerokie wrota nizko w dole miała,
Któremi przystęp w dalszą, wielką sień dawała;
Do wierzchu ode spodku światłość wychodziła,
Jakoby się na dole pochodnia paliła.
Kiedy tam stał wątpliwy, córka Amonowa,