Ścieszkami, nie gościńcem bitem, się puścili
Umyślnie, żeby sobie co drogi skrócili;
A wtem wielkie wołanie i płacz usłyszeli,
Iżeby się pewnego czego dowiedzieli,
Obadwa poskoczyli na swych koniach z drogi
Ku dolinie, z której on wychodził wrzask srogi;
I ujźrzeli, że stali jacyś dwaj łotrowie
Na zdrowie nieznajomej pięknej białejgłowie.
70
Wszytka była żałosna i zbyt wylękniona,