I tarcz zrzucił i złożył tuż podle krynice;

I raz do gór, a drugi raz do morskiej wody

Obracał twarz na wiatry, przynoszące chłody,

Które z wolnem szemraniem wierzchy drzew ogromnych

Trzęsły, lip, sosien361, buków i dębów niezłomnych.

25

Czasem sobie spoconą twarz, czoło rękami

I suche wargi płócze zimnemi wodami,

Aby się mu zagrzane ochłodziły żyły,

Które się w niem z dźwigania zbroje rozpaliły.