35

A wtem się Angelika w swą drogę udawa

Przy morzu, które mężne Gaszkony napawa,

I po brzegu przy samej wodzie konia wiedzie

I gdzie wilgotność twardszą drogę dawa, jedzie.

A wtem jej konia szatan, co się w niem zakrywał,

Gwałtem wciągnął do wody, że rad nierad pływał.

Nie wie, co rzec, lękliwa dziewka, tylko w ręku

Siodło ściska i mocno trzyma się u łęku.

36