I na dwie piękne gwieździe, z których, wzięty w troki

Od miłości, zgłodzonej duszy brał obroki;

Twarz i oczy wspominam tej, co z śrzodka ciała

Orlandowi stroskane serce wydzierała.

81

Zażywał takich pociech i takiej radości,

Jakiej nigdy żaden z tych, co służą miłości;

A wtem się wicher srogi w tę stronę obracał,

Który kwiecie popsował, drzewa powywracał;

Jaki ledwie jest, kiedy w gniewie i w uporze