Nie chce się Orland bawić na nikczemnem gminie,

Króla chce i ma dosyć, że król tylko zginie;

Ale koń ma pod sobą ciężki i leniwy,

A Cimosków, jak strzała, gdy ją pchnie z cięciwy.

73

Z jednej drogi do drugiej bieżąc, Orlandowi

Z oczu ginie; ale się potem zastanowi

I wraca w zad, jako mu skoro526 jego ono

Żelazo z zapalonem knotem przyniesiono,

I za węgłem się, cicho stojąc, utaiwa527