Kiedy stanął po onem padnieniu na nogi,
Tak straszną postać i twarz i wzrok niósł gniewliwy,
Żeby się go sam Mars bał, nie tylko lękliwy
Król fryzyjski: śpiesznie wzad powracał, wodzami
Uciekając przed jego srogiemi gniewami;
Ale tak prętko za niem biegł Orland skwapliwy,
Jako leci bełt530, z prętkiej wypchany cięciwy.
80
I czego nie mógł sprawić i uczynić koniem,
To teraz sprawi, pieszo puściwszy się po niem.