Wstaje z łóżka i w węzeł swoje szaty zbiera

I tak się barzo kwapi, że się nie ubiera;

I namiot zostawiwszy, bieży prętkiem biegiem

Tam, gdzie jego armata czekała nad brzegiem,

I jako mógł naciszej, na głębią się puszcza

I brzeg i snem zmorzoną małżonkę opuszcza.

20

W zad brzeg i Olimpia nieszczęsna została,

Która nie ocucając549 całkiem, dotąd spała,

Aż jutrzenka rumiana, wsiadszy na złocony