W śrzodku beł zdrój i przy niem piękny smug zielony,
Okryty pustą górą z tej i z owej strony.
114
Tu dopiero zatrzymał Rugier źwierzę rącze
I zsiadł z niego i stanął na wesołej łące
I koniowi dopuścił, aby pióra wściągał,
Lecz nie temu, co pod niem teraz je rościągał.
Ledwie zsiadł, jako znowu chciał koniecznie wsiadać —
Ale ja o tem nie chcę nic więcej powiadać,
Tylko to, że pancerze, które mu wisiały