Twarz jej beła podobna na wiosnę pięknemu

Niebu, jeszcze niedobrze wypogodzonemu,

Gdy deszcz idzie i słońce w tenże czas odgania

Chmurę około siebie, która je zasłania.

Jako więc słowik płacze między przybranemi

Dopiero w swą zieloność liściami gęstemi,

Tak w jej pięknych łzach pióra Kupido maczając,

Lata sobie, jasnego światła zażywając.

66

I złote swoje strzały rozpala w płomieniu