116

I rzuca się na króla z Algieru dużego566

Kształtem wieprza, gdy gniewy wypuści, dzikiego;

Tarczą ciężką tak gęsty raz daje i srogi,

Iż mu z strzemion musiały obie wypaść nogi.

Woła Mandrykard głosem: »Przestań, uporczywy

»Rugierze, albo wojny jeśliś tak jest chciwy,

»Ze mną czyń!« Poczem zdrajca, to mówiąc, poskoczy

I tnie go w wierzch szyszaka co z najwiętszej mocy.

117