Aż na kark głowę schylił Rugier konia swego

I wznieść jej prędko nie mógł z uderzenia tego.

Rodomont z drugiej strony zaraz poprawuje,

Straszne w szyszaku jasnem znaki zostawuje;

Ale ten, że beł mocny, jak dyamentowy,

Nie zaszkodził mu wiele Rodomont surowy.

Rugier się zapomniawszy, z lewej ręki wodze567,

Z prawej wypuścił szablę i leży na drodze568.

118

Nosi go koń po polu, namniej sił nie czuje,